Weekend w Budapeszcie

 16. Lutego 2017 roku wybrałem się z kumplem na weekendowy wypad do Budapesztu. Jak wyglądał wyjazd do kraju, który kojarzy się wszystkim przede wszystkim z papryką, Ikarusami oraz niezrozumiałym językiem?

Była godzina 5:30, po łącznie około 11 godzinach spędzonych w jakże wygodnym Polskim Busie zostaliśmy wysadzeni na jednym z wielu dworców autobusowych w Budapeszcie. Było ciemno, zimno, a Węgrzy po angielsku rozumieli tylko dwa słowa „Mcdonalds” oraz ‚ok’. Na początku węgierskiej przygody nie mogliśmy znaleźć miejsca żeby się ogrzać i napić czegoś ciepłego. Stwierdziliśmy, że jedyną opcją jest udanie się do centrum. Po kupieniu biletów, wsiedliśmy do wagonu metra, gdzie przywitały nas smutne twarze, ludzi zmierzających do pracy. Kiedy wysiedliśmy trochę się przestraszyliśmy. W centrum miasta, w podziemnych tunelach prowadzących do metra spali bezdomni ludzie. Wyglądało to dosyć ponuro. Każdy miał swój materac i l leżał owinięty w kilka koców.  Pierwszy raz widziałem coś takiego, Stwierdziliśmy, że trzeba szybko ewakuować się z tego miejsca. Na szczęście przez następne dni Budapeszt zdecydowanie się obronił i zatarł dosyć niekorzystne pierwsze wrażenie.

pedro-pinera-buendia-198617

Po krótkim oczekiwaniu na otwarcie restauracji z „M” w logo i zjedzeniu śniadania mieliśmy już kilka opinii na temat Węgier i ich mieszkańców.

„Jest po 8 i nie widać ludzi w garniturach z dużymi czarnymi teczkami. Nikt nigdzie nie pędzi, ruch na mieście też o wiele mniejszy, jeżeli chcemy porównywać go do tego z naszej stolicy. Widocznie mają czas, w końcu bliżej im na południe od nas”

Sam Mcdonald’s przypominał tego, w którym 10 lat temu podczas wakacji wybierałem zabawkę do „happy meal’a” 

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od zachodniej części miasta. Ilość starych kamienic, ich zdobienia zatrzymywały nas na każdym kroku. Niewielkie zniszczenia  miasta podczas II Wojny Światowej pozwoliły nam to docenić. Klucze do pokoju w hotelu  mogliśmy odebrać dopiero po 14, więc zdążyliśmy ogarnąć mniej więcej o co tu chodzi i zaplanować późniejsze zwiedzanie.

Przechadzając się po mieście zza każdego rogu ulicy wyłaniał się coraz to większy i ładniejszy budynek. Trochę nas to przeraziło bo mieliśmy mało czasu żeby to wszystko ogarnąć.

Wszystko? czyli co musisz zobaczyć i zrobić w Budapeszcie?

Wzgórze Gellerta– mimo, że mierzy tylko  235m to widok, który można podziwiać z jego szczytu doskonale obejmuje panoramę Budapesztu, która zapiera dech w piersiach.

2017-02-18 12.29.16
Widok z wzgórza Gellerta

Zamek Królewski- koniecznie odwiedź muzeum, które znajduje się w środku zamku.

Budynek parlamentu- to on znajduje się na większości pocztówek, pięknie wygląda szczególnie w nocy.

6238170538_49fa746850_o.jpg

Spacer ulicą Andrassy- Jest to jedna z głównych handlowych ulic Budapesztu. Jeżeli masz za dużo pieniędzy to możesz nawet coś kupić w jednym z butików najsłynniejszych modowych marek. 

Baseny termalne- Budapeszt słynie z leczniczych wód termalnych. Nie mogliśmy sobie odmówić atrakcji z nimi związanych. Znaleźliśmy w Internecie  kompleks basenów, gdzie odbywało się nocne kąpanie, które trwało od 22 do 5. Uzbrojeni w kąpielówki, klapki i dobry humor spowodowany degustacją wyżej wspomnianego wina poszliśmy zobaczyć z czym to się je. Po chwili leżeliśmy w basenie, który znajdował się na dachu budynku. Widok z niego rozciągał się na panoramę Budapesztu. Zauroczeni tym widokiem stwierdziliśmy że trzeba godnie reprezentować nasz kraj i wypiliśmy schowani w kabinie przebieralni jeszcze dwie butelki czerwonego trunku. Tą atrakcję polecam każdemu, można nawet spróbować na trzeźwo.

2017-02-18 16.22.20
widok na Parlament oraz wzgórze Gellerta

Co musisz spróbować?

-Węgierskie wino. W kwestii wina jestem zupełnym laikiem. Jedyne kryterium pod jakim mogę ocenić węgierskie wino to jego cena – była bardzo niska – butelkę wina, którą dało się wypić ze smakiem można kupić już za 5zł

-Węgierska kiełbasa Kolbasz

-batoniki z twarogiem- są dostępne w Polsce ale na Węgrzech są zdecydowanie bardziej popularne.

Zupa gulaszowa- nie można pojechać na Węgry i nie spróbować czegoś z papryką. Poszliśmy więc do małej knajpki i zamówiliśmy zupę gulaszową z wołowiną. Był to dla mnie całkowicie nowy smak, w którym zdecydowanie przeważała wędzona papryka. Polecam zamienić wizytę w „maku” na rzecz lokalnego bistro, zdecydowanie warto.

IMAG0186
Zupa gulaszowa

Czy przez te trzy dni poznałem węgierską kulturę ? No dobra, chociażby jedno większe miasto? Szczerze, to dalej nie wiem jak brzmi „dzień dobry” w ich języku. Na pewno w trzy dni można się zauroczyć. I tak właśnie skończyła się moja przygoda z Budapesztem – zauroczeniem. Paryż wschodu? Trochę większa Praga?  Przyjedź i sam oceń!  Jednego jestem pewien, na pewno tam wrócę!

Orientacyjne koszty wyjazdu:

  • Transport Wrocław-Budapeszt i z powrotem około 70zł

  • Hotel- dwie noce dla dwóch osób w centrum miasta – 220zł

  • Nocne kąpanie w basenach termalnych- 70zł

  • Zupa gulaszowa- 15zł

  • Jednorazowy bilet na komunikację miejską- 5zł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close